Social Icons

.

sobota, 27 października 2012

Jesienna stylizacja z szortami

Za oknem śnieg i zawierucha czyli chyba zimna nastała, a ja mam do zaprezentowania stylizację z zeszłego tygodnia. Było jeszcze wtedy w miarę ciepło i mogłam zdjąć płaszczyk do zdjęć. Tak się właśnie zastanawiałyśmy z N. gdzie będziemy robiły zdjęcia stylizacji jak na dobre zapanuje zima? Macie jakieś pomysły?








Sweter - no name
Szorty - orsay
Baletki - new look
Torebka - no name



piątek, 26 października 2012

Balsam czy mleczko?

Dzisiaj w sumie planowałyśmy z A., że napiszemy znowu kilka słów o inspiracjach kuchennych, ale niestety wyszło tak, że... nie wyszło. Post jest jeszcze nieskończony zwłaszcza, że znowu kupiłam dzisiaj coś nowego, czym koniecznie chciałabym się z Wami podzielić.
W związku z tym opowiem Wam co nie co o balsamach i mleczkach do ciała. Ostatnimi czasy kilka przetestowałam i oto moja skromna opinia:



Ten balsam jest moim zdaniem najgorszy! Ma gęstą konsystencję przez co ciężko się rozprowadza. Podobno ma działanie ujędrniające, odchudzające i wspomagające przemianę materii ale mi nie było dane tego doświadczyć. Po za tym ta pompka... na początku super. Dozuje idealną ilość balsamu, jest wygodna i o wiele łatwiej zachować ją w czystości. Ale jak balsamu jest już mniej... Koszmar. Męczące i czasochłonne wygrzebywanie balsamu ze środka... Tragedia. Nigdy więcej.


Już kiedyś o nim pisałam (jeszcze jak publikowałyśmy na onecie). Jest generalnie bardzo fajny. W przeciwieństwie do tego z pompką Nivea ma fajną konsystencję, ślicznie pachnie, a skóra po nim może nie jest super jędrna i sprężysta, ale nabiera ładnego kolorytu, wygląda znacznie zdrowiej i jest naprawdę bardzo dobrze nawilżona. Po za tym nie jest jakiś szalenie drogi. W promocji można go kupić już za około 12 zł, a jego cena regularna w zależności od drogerii waha się między 19 a 23 zł.



I ostatni. Postanowiłam jeszcze raz zaufać firmie Soraya, w końcu każdemu zdarza się popełniać błędy (a pierwszy recenzowany przeze mnie balsam stanowczo jest błędem). W sumie używam go od niedawna ale już mogę powiedzieć, że: ślicznie pachnie, stanowczo odżywia skórę i sprawia, że jest delikatna i miła w dotyku. A czy ma działanie ujędrniające takie jak obiecuje producent? Tego jeszcze nie wiem, ale zapewne w ciągu kilku najbliższych tygodni przekonam się o tym! Zobaczymy.


środa, 24 października 2012

Stylizacja z zegarkiem

Zapowiedziałam, że możecie się spodziewać stylizacji z moim pięknym, postarzanym zegarkiem na łańcuszku. Zegarek jednak zrobił psikus i się zepsuł. Odpadł ten dzindzelek, na którym się wszystko trzyma, ale na szczęście został już naprawiony. Więc oto przedstawiam obiecaną stylizacje.











Zegarek - quartz
Spodnie - no name
Sweter - no name (ale wszędzie teraz pełno podobnych)
Buty - Deichman
Torebka - no name (ostatnio się z nią nie rozstaje, pasuje do wszystkiego)

Jak wam się podoba?

A.

poniedziałek, 22 października 2012

allesushi!

Dzisiaj znowu będzie kulinarnie. Chciałabym Wam pokazać jak łatwo w domowym zaciszu można przyrządzić sushi. Uwielbiam kuchnię japońską jednak idąc do restauracji musimy być przygotowane na nie lada wydatek jeśli chcemy zjeść świeże i pyszne sushi. To sklepowe dostępne w hipermarketach jest obrzydliwe!!! Kiedyś się na nie skusiłam i powiedziałam: NIGDY WIĘCEJ!! Więc drogie Panie (i Panowie) oto czego potrzebujemy:

algi nori
ryż do sushi
sos sojowy
zaprawę do ryżu
wasabi
i wszystko to co chcemy włożyć sobie do naszego sushi czyli w moim wypadku jest to:
łosoś wędzony
awokado
papryka
ogórek
surimi (paluszki krabowe)
(wszystkie składniki kupuję na allegro bo jest najtaniej ale spokojnie można pójść do Carrefour'a i też tam kupicie potrzebne rzeczy)

I jeśli robicie to pierwszy raz to przyda się także duuuuuuuuuużo cierpliwości.

Ryż gotujemy wg instrukcji na opakowaniu (najpierw 4 razy płuczemy, a później gotujemy tak długo, aż wchłonie całą wodę) Gdy trochę przestygnie zaprawiamy go mieszanką sosu sojowego, specjalnej zaprawy (ocet ryżowy też się nada) i odrobiny cukru.


Następnie kroimy składniki w cienkie paseczki (z ogórka wykrajamy nasiona, a zostawiamy skórkę). Naszą letnią ryżową papkę rozkładamy na macie z algi (trzeba zwilżyć ręce, żeby się całkiem nie posklejać) i dodajemy ulubione składniki.






Następnie delikatnie zwijamy algę (robi się to raczej za pomocą bambusowej maty- ale ja nawet nie posiadam takowej) i gdy już powstanie zgrabny rulonik, kroimy go bardzo ostrym nożem na kwałki ok 2,5 cm :) I smacznego!











niedziela, 21 października 2012

Kupjąc kota w worku part 1

Wiem, że niektórzy nie przepadają za robieniem zakupów przez internet czy też konsultantkę Oriflame czy AVON. Wolą sami powąchać, dotknąć i zadecydować czy coś kupić czy też nie. Ja czasami jednak ryzykuje i kupuję coś nie wiedząc czego mogę się spodziewać. Jeżeli chodzi o kosmetyki to kupuję te z firmy AVON z racji tego, że znajoma konsultantka zamawia mi produkty z 20% zniżką. Postanowiłam więc podzielić się z wami moimi opiniami na ich temat, jakby ktoś chciał zamówić jakiś kosmetyk i się wahał to mam nadzieję, że ten post w jakiś sposób pomoże wam w podjęciu decyzji.

Żeby nie robić masy zdjęć starałam się jakoś pogrupować produkty i umieścić je na jednym zdjęciu (żebyście nie musieli po raz kolejny oglądać kafelek w mojej łazience urozmaiciłam kadr sztucznym słonecznikiem). Nie będę wam pisała ile kosztują poszczególne kosmetyki, bo jak już mówiłam mam na nie zniżkę, najczęściej kupuję je w promocji i nie mam dostępu do katalogu, żeby sprawdzić regularna cenę.


 


Linia Skin So Soft zaczynając od lewej:

Dwufazowy odżywczy olejek do ciała "satynowa miękkość" - przed użyciem trzeba nim mocno potrząsnąć żeby połączyć "fazy" i spryskać ciało. Nie wsmarowuję go tylko pozwalam mu się wchłonąć. Jest to olejek ale nie jest jakiś strasznie tłusty, nawilża, ładnie pachnie (choć wolałam różowy) jest idealny kiedy nie mamy czasu lub po prostu nam się nie chce balsamować, psik psik i po sprawie. Pojemność 125 ml, nie jest specjalnie wydajny, ale używam go jak mam lenia.

Dezodorant antyperspiracyjny w kulce "dotyk jedwabiu" -  ładnie pachnie, ale żeby był jakiś super to nie powiem, na zimę się nadaje ale latem nie polecam. Gdyby nie był w zestawie to bym go nie kupiła. Pojemność 50 ml.

Ujędrniający balsam z masażerem - jest świetny, ładnie pachnie, fajnie ujędrnia, ale stosowanie go codziennie może być nieco kłopotliwe ze względu na masażer (drugie zdjęcie), którym wsmarowujemy balsam trwa to strasznie długo. Pojemność 200 ml

Krem do rąk "dotyk jedwabiu" - bardzo go lubię, po raz kolejny: ładnie pachnie, dobrze się wchłania, nie lepi się. Pojemność 75 ml.




Linia Foot Works:

Głęboko nawilżający krem do stóp - głęboko nawilżający to za dużo powiedziane, a przynajmniej jak ma się tak suche stopy jak ja, ale na wiosnę i jesień jest dobry. Nie jest tłusty, ładnie się wchłania, dosyć dobrze nawilża, dziwnie pachnie. Pojemność 75 ml.

Odświeżający spray do stóp zielona herbata i mięta - na lato genialny, pięknie pachnie i po spryskaniu daje efekt odświeżający, oczywiście jeżeli nie nosiło się krytych butów w 30 stopniowym upale przez cały dzień, bądźmy realistami. Pojemność 100 ml.

Chłodzący krem do stóp mięta i aloes oraz Chłodzący peeling do stóp mięta i aloes - peeling jest drobniutki i sam niewiele by zdziałał ale świetnie współpracuje z pumeksem, na koniec kremik, który ślicznie pachnie, szybko się wchłania pozostawiając niemal od razu suche stopy (w sensie, że nie trzeba leżeć z nogami do góry pół dnia bo ma się śliskie stopy) i na prawdę daje efekt schłodzenia. Pojemność 75 ml.




Linia Solutions Freshest Pure:

Peeling. Maseczka.  Krem myjący - czyli 3w1, N. pisała kiedyś o podobnym produkcie więc nie będę się rozpisywać. Ja używam go głównie jako maseczki czasami peelingu. Jest całkiem dobry ale szału nie ma. Pojemność 100 ml.

Tonik odświeżający - cóż tonik jak tonik, dla mnie każdy jest taki sam. Pojemność 200 ml.

Żel nawilżający - ładnie pachnie, szybko się wchłania i nawilża dosyć dobrze ale raczej latem, zimą polecam coś tłustszego. Pojemność 50 ml.





Kolejny produkt Solutions tym razem cleanse total radiance.

Odświeżająca pianka do mycia twarzy na rano i wieczór - żel raczej niż pianka, dobrze oczyszcza cerę i jest bardzo wydajny. Polecam. Pojemność 150 ml.


To na razie tyle. Jak się okazało całkiem sporo mam tych kosmetyków, a nie chcę się tu rozpisywać.
Samej nie chciałoby mi się czytać czegoś tak długiego ;) Część druga za jakiś czas.

A.





piątek, 19 października 2012

Stylizacja z bordowymi spodniami

Dzisiaj chciałabym Wam zaprezentować stylizację z niedzieli. Niestety, ale taki piękny, słoneczny dzień jak w miniony weekend musiałam  spędzić w szkole:( Na szczęście w trakcie zajęć udało mi się wyrwać, żeby cyknąć parę fotek.
Wybrałam na ten dzień bordowe spodnie -rurki, czarne jazzówki, szary sweterek zapinany na guziczki (którego niestety nie widać na zdjęciach) oraz czarny płaszczyk. Do tego założyłam dość spore srebrne kolczyki, apaszkę w delikatnie zwierzęcy wzór (szare cętki) i oczywiście okulary przeciwsłoneczne.






Spodnie- Stradivarius
Płaszczyk-Bershka (podziękowania dla miłej sąsiadki, od której go dostałam :P)
Buty- czasnabuty.pl
Apaszka- Tally Weijl
Okulary- New Yorker
Kolczyki- Pepco

środa, 17 października 2012

Chwila relaksu

Pobudka o 5 rano, osiem godzin w pracy, mała przebieżka po mieście-czyli jak w 2 godziny załatwić wszystko co się zaplanowało, wieczór - siłownia z N. O 20 w końcu jestem w domu, szybki prysznic jak zawsze i do łóżka? nie tym razem. Dzisiaj pozwoliłam sobie na dłuższą chwilę dla siebie. W końcu odpakowałam prezent urodzinowy i postanowiłam zrobić z niego użytek.





Płyn i kula do kąpieli oraz przepiękne mydełko. Produkty pachną obłędnie. Nawet zafoliowane zapachniły całą szafkę już nie mówiąc o tym co się działo kiedy wlałam płyn do wanny, czuć było w całej łazience. Jakby tego było mało zapaliłam świeczki zapachowe.





Napełniłam wannę gorącą wodą i cieszyłam się moją chwilą relaksu :) przydałaby się jeszcze jakaś nastrojowa muzyka, ale obawiam się, że mogłabym wtedy zasnąć.


Wspaniale tak oderwać się od wszystkiego na chwilę i rozluźnić w ciepłej wodzie. Polecam wszystkim takie małe domowe spa dla ciała i duszy trochę też. Czuję się gotowa do jutrzejszej pobudki o 5 i mojej codziennej bieganiny ;)


A.