Przejawem dzisiejszego patriotyzmu jest pójście do kina na polski film z nadzieją, że będzie dobry. Poszłam, nadzieje miałam ale po raz kolejne brutalnie mnie z niej obdarto. Film oparty na prawdziwych wydarzeniach, w którym Polacy okradają Niemców i nie wiadomo skąd wzięli się tam Ruscy. Wydarzenia nie są jakoś specjalnie ze sobą połączone, wygląda to bardziej jak zbieranina niewynikających z siebie scen. Nie wiele z niego zrozumiałam, bo twórcy chyba uznali widzów za wszystko wiedzących i czytających między słowami, których nie było. Czeski film.
www.filmweb.pl |
Podobała mi się scena, w której bohaterzy wracając z yumy jadą autem, kiwając głowami w rytm muzyki, i rozbijanie szyb w zwolnionym tempie (obie można zobaczyć w zwiastunie). Daje plus za plakat i zwiastun, które dają nadzieję na coś lepszego, oraz za dwie wyżej wymienione sceny. Na grze aktorskiej trudno się skupić bo całą uwagę poświęca się ogarnięciu co autor miał na myśli jeżeli w ogóle coś miał. Czy Gierszał był bardziej wiarygodny niż w "Sali samobójców"? Nie wiem, to pierwszy film, w którym go widziałam, był dobry. Muzyka też nie powala.
Moja ocena 3/10.
A.
A.
Ja zawsze wiedziałam,że polskie filmy są tandetne
OdpowiedzUsuńNie trzeba czytać między wierszami, żeby wiedzieć skąd w latach 90' wzięli się w Polsce (jak to Ty napisałaś) "Ruscy". Wystarczy znać troszkę historii naszego kraju...
OdpowiedzUsuńZnam "troszeczkę" historię naszego kraju, a czytanie między wierszami odnosiło się do zdania o scenach w filmie, które są jakby przypadkowo ze sobą połączone i nie wynika jedno z drugiego za bardzo. W jednej scenie są przyjaciółmi w drugiej się tłuką, a to co było pomiędzy widz ma sobie chyba wymyślić sam. Tak to mniej więcej wyglądało i to miałam na myśli. Mam nadzieję, że teraz wyraziłam się bardziej zrozumiale :)
UsuńOkropny film dobrze że do kina nie poszłam
OdpowiedzUsuń