Social Icons

.

niedziela, 11 listopada 2012

Nominacje

Na początku oczywiście bardzo serdecznie dziękujemy za nominację do tej zabawy:) Jest nam niezmiernie miło zwłaszcza, że od niedawna prowadzimy blog. Jesteśmy we dwie, ale tak szczęśliwie się złożyło, że dostałyśmy, aż dwie nominacje dlatego każda z nas udzieli odpowiedzi na inne pytania.

I tak pierwszą nominację dostałyśmy:
http://madamedeluxe.blogspot.com/

oto pytania

 1.Książka czy film? OCZYWIŚCIE, BEZAPELACYJNIE KSIĄŻKA!
2.Prawo czy leworęczny?   PRAWO
3.Ulubione imię męskie?     MICHAŁ
4.spodnie czy sukienka?   SPODNIE (ALE DOPASOWANE)
5.lato czy zima?   LATO
6.ulubiony kolor?   RÓŻOWY:d
 7. oczy niebieskie czy brązowe?    NIEBIESKIE
8. Co Cię najbardziej denerwuje u innych ludzi?   BRAK KULTURY, CHAMSTWO, BRAK DYSTANSU DO SAMEGO SIEBIE
9. Czego najbardziej się boisz?   MUCH :d (wiem, że to dziwne, ale tak właśnie jest)
10. trampki czy szpilki?   TRAMPKI
11. wyjście do kina czy na zakupy?  TRUDNE PYTANIE, ALE CHYBA JEDNAK... ZAKUPY


I poniżej kolejne pytania z drugiej nominacji:) serdecznie dziękujemy:)

 Natalia

Drugie zaproszenie dostałyśmy od: http://milionweeksofhappines.blogspot.com/ 
i oto pytania

1. Jakie są twoje sposoby na poprawę humoru?
    Czekolada, ulubiona piosenka, albo najczęściej mój chłopak on zawsze poprawia mi humor :*
2. Co sprawiło, ze wpadłaś na pomysł założenia bloga?
    N. zapytała "ej, może założymy bloga" i stało się :)
3.  Uważasz się za osobę asertywną? 
    Trudno powiedzieć. Są osoby, którym nie umiem odmówić. Myślę, że jestem średnio asertywna ;p
4. Co Ci się najbardziej w tobie podoba?
    Oczy, usta, ręce, to że umiem słuchać i jestem bardzo oddana przyjaciołom 
5. Jaki jest twój ulubiony kosmetyk?
    Chyba nie mam takiego. 
6. Masz jakąś ulubioną książkę? Jeżeli tak to jaką.
    Mam całą masę ulubionych książek. "Mały Książę", "Intruz", seria Jeżycjada Małgorzaty          Musierowicz, "Harry Potter", "Millennium"
7. Określiłabyś swój tryb życia jako zdrowy?
    Nie jakoś mega zdrowy, ale się staram ;)
8. Co twoim zdaniem powinien posiadać idealny blog?
    Nie wierzę w ideały, coś takiego nie istnieje.
9. Gdyby dzisiaj miałby koniec świata, co chciałabyś zrobić jako ostatnią rzecz?
    Kupiłabym N. tygrysa.
10. Gdzie wolałabyś mieszkać - w dużym mieście czy na wsi?
    W dużym mieście.
11. Jaki kraj chciałabyś odwiedzić?
    Najbardziej Chiny, Japonię, Francję, Włochy, Grecję, Meksyk

A.

i teraz pora na nasze pytania:
1. Jaki jest Twój ulubiony kwiat?
2. Jakie jest Twoje największe marzenie?
3. Jaki jest Twój ulubiony zapach?
4. Co robisz kiedy jesteś smutny/smutna?
5. Do kogo pierwszego zadzwonisz z radosną nowiną?
6. Czy masz jakieś zwierzątko? Jak ma na imię?
7. Co najbardziej lubisz jeść?
8. Czego nigdy byś nie zjadł/a?
9. Jaką kawę pijesz?
10. Kim chciałaś/łeś zostać będąc dzieckiem?
11. Jaki jest Twój ulubiony serial/film/bajka?

I nominujemy:
http://zyjechwila.blogspot.com/
http://justdoit-kudels.blogspot.com/
http://milionweeksofhappines.blogspot.com/
http://walnijsmajla-malinka.blogspot.com/
http://mojesniadania.blogspot.com/
http://be-neutral.blogspot.com/
http://sarcia03.blogspot.com/
http://amiperfect3.blogspot.com/
http://zycieanonimki.blogspot.com/
http://projektmobajl.blogspot.com/
http://niewymiarowa-style.blogspot.com/




 
 

sobota, 10 listopada 2012

Tołpa a cellulit


Nadszedł czas na recenzje produktu Tołpa: dermo body, cellulite. Przypomnę, że efekty miały być widoczne po dwóch tygodniach stosowania rano i/lub wieczorem, a preparat jest stworzony do walki z cellulitem II i III stopnia.

Jak pamiętacie byłam zachwycona opakowaniem. Uważam, że zapach mimo, że jest torfowy nie należy do brzydkich, charakterystycznych dla produktów w miarę naturalnych, ale jest dość delikatny i przyjemny. Ma lekką, dość płynną konsystencję przez co dobrze się rozprowadza i szybko wchłania, ale jednocześnie nie należy przez to do najwydajniejszych. Po 4 tygodniach stosowania zużyłam prawie 3/4 i nie zauważyłam ŻADNEJ! różnicy.

Spodziewałam się czegoś więcej po tak drogim produkcie. Zastosowałam się oczywiście do wskazówek na opakowaniu: jadłam małych 5 posiłków co 3 godziny, nie zakładałam nogi na nogę, piłam dużo płynów w tym zieloną herbatę, na ćwiczeniach dawałam z siebie wszystko, zamiast czekać na autobus robiłam sobie szybkie spacery, słodycze ograniczyłam do dwóch ciastek zbożowych do kawy, które w dodatku liczyłam jako jeden posiłek i dwa razy dziennie stosowałam serum Tołpy starannie je wmasowując i NIC! Skóra miała ładniejszy kolor i była bardziej napięta, ale taki efekt występuje przy regularnym użyciu dowolnego balsamu.

Skoro przy takim stosowaniu nie pozbyłam się cellulitu I stopnia to na II i III na pewno nie zadziała, a w końcu do niego jest przeznaczony. Gdyby nie to, że go dostałam, żałowałabym każdej złotówki na niego wydanej.


A.

czwartek, 8 listopada 2012

Pierwszy zimowy outfit

Dzisiaj chciałabym Wam zaprezentować pierwszy zimowy look. Niestety nie zrobiłyśmy za dużo zdjęć bo na dworze strasznie wiało i było bardzo zimno. Musiałam koniecznie wybrać się wtedy na zakupy bo moja zimowa kurtka swoje już przeszła i  nadszedł czas na zmianę. Przy okazji natrafiłam na przepiękna misiowatą czapkę i musiałam ją kupić!




Sweterek- Tally Weijl
Komin- Pepco
Czapka-Terranova
Spodnie- Stradivarius
Buty- Tally Weijl
Torebka- Venezia
i kurtka- kompletnie nie pamiętam bo jak już pisałam mam ją kilka dobrych lat:)


środa, 7 listopada 2012

Jeśli kupować kosmetyki to tylko w...

No właśnie, gdzie? Zawsze wybierałam na tego typu zakupy drogerię Rossmann. Bo jakoś tak zawsze po drodze, bo duża, bo wszystko tam jest. Może nie odkrywam w tym momencie Ameryki, ale może ktoś jeszcze o tym nie wie, może chodzi po tej ziemi ktoś tak nieogarnięty jak ja i tak jak ja nie zdaje sobie sprawy z alternatywy. Mówię mianowicie o aptece-drogerii Super-Pharm. Wiedziałam o jej istnieniu, ale trzymałam się sprawdzonego sklepu, w którym mogłam robić zakupy praktycznie z zawiązanymi oczami, bo rozkład półek znałam prawie na pamięć.

http://www.magnoliapark.nazwa.pl/cms_uploads/29pic2.jpg


Pomysł połączeni drogerii i apteki powstał w połowie lat 60. w Kanadzie, do Polski dotarł w 2001 roku. Uważam, że Super-Pharm jest super. Mają tam świetne promocje, w Rossmannie też są promocje powiecie. Otóż są, ale nie możecie tam założyć karty LifeStyle. Założenie karty jest bardzo proste. Wystarczy wypełnić formularz (http://www.klublifestyle.pl/), wydrukować i podejść z nim do drogerii. Posiadacze karty mają osobne promocje i bony rabatowe, a za wydane złotówki dostają punkty, które mogą wymieniać na nagrody. I z tego powodu wybieram Super-Pharm. Skoro i tak wydaje pieniądze na kosmetyki, a mogę jeszcze mieć z tego jakieś korzyści to czemu nie. Jeżeli ktoś nie posiada karty LifeStyle to naprawdę gorąco polecam.

http://www.deleguescommerciaux.gc.ca/fra/services-entreprises-etrangeres/imageViewer.jsp?did=c16212&img=Superpharm-blue1.jpg


Jedynym minusem jest dostępność. Rossmann jest praktycznie na każdym rogu (670 sklepów na terenie kraju), drogerie Super-Pharm we Wrocławiu są tylko 4 z czego dwie mam zupełnie nie po drodze, a do dwóch pozostałych też muszę sporo nadrabiać. Ogólnie w całej Polsce naliczyłam ich tylko 38. Jednak mimo wszystko uważam, że warto, tym bardziej, na na zakupy kosmetyczne nie chodzi się jakoś specjalnie często.


A.


poniedziałek, 5 listopada 2012

Halołinowe przebieranki:)

I oto fotorelacja z imprezy:) Były  m.in.aż 3 czarownice, ksiądz, zombie, Hannibal i wielu innych:) Miałam już wczoraj wstawić kilka zdjęć, ale niestety byłam w bardzo złym stanie fizycznym (delikatnie ujmując)!




Ogromne podziękowania dla Krystiana za piękne pajęcze sieci i wyjątkowo uroczą dynię :)











i oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie wplotła w to małej stylizacji

rajstopy- nn
spodenki- Cubus
sweter- New Yorker
koszulka- Berge




sobota, 3 listopada 2012

Kupując kota w worku part 2

Chwilowo zmieniając temat chciałabym wam zaprezentować drugą część produktów z firmy AVON. Tym razem będą to bardziej kosmetyki do makijażu i perfumy.


Zacznę od mojego ulubionego produktu, a mianowicie sprayu przyspieszającego wysychanie lakieru do paznokci. Dla mnie jest idealny z tego względu, że często maluje paznokcie praktycznie przed samym spaniem kiedy lakier nie ma szansy wyschnąć i rano budzę się z jakimiś kosmicznymi wzorkami na paznokciach. Ten spray może nie zupełnie temu zapobiega (zależy to od ilości warstw lakieru, jego konsystencji i jednak musimy trochę odczekać, aż preparat się wchłonie) ale jest absolutnie rewelacyjny. Jest też bardzo wydajny, 50 ml wystarcza na bardzo długo. Przez rok zużyłam 2/3.


Paletka 4 cieni do powiek. Z tyłu opakowania jest instrukcja, którego cienia, w jakim miejscu użyć aby osiągnąć efekt smokey eyes. Szału nie ma, nie są jakieś specjalnie trwałe ale myślę, że powinnam zainwestować w bazę pod makijaż oczu. Bez względu na to czy używam cieni za 5 czy 20 zł złuszczają się, więc zaczynam myśleć, że chodzi tu o moje powieki a nie o cienie.


Idąc od góry mamy mój absolutnie ulubiony tusz do rzęs SuperExtend (w katalogu z żółtą szczoteczką). Ma sylikonową szczoteczkę (innych nie toleruję) genialnie rozdzielającą i wydłużającą rzęsy. Na opakowaniu nie pisze, że jest wodoodporny jednak bardzo długo się trzyma, nie kruszy się i dobrze się go zmywa.

Następnie bezbarwny błyszczyk do ust z filtrem 15. Mam z natury czerwone usta więc używam błyszczyków bezbarwnych lub jasno różowych, tylko po to by nadać im połysk. Ten błyszczyk dobrze nawilża usta, nie skleja ich i dość długo się trzyma. Pojemność 6 ml.

Tusz SuperFull w teorii ma pogrubiać rzęsy, ale raczej tego nie robi. Szczoteczka ma strasznie krótkie włoski, skleja rzęsy, kruszy się. Generalnie nie polecam. Pojemność 7 ml.

I ostatni tusz SuperShock. Za nim też raczej nie przepadam, ma za grubą szczoteczkę przez co ciężko go dokładnie i równomiernie nałożyć. Jest lepszy od SuperFull to na pewno, ale SuperExtend bije go na głowę. Poza tym jeżeli pada deszcz, nie macie parasolki, a użyłyście tego tuszu uparcie patrzcie w ziemię żeby choć jedna kropla nie spoczęła na waszych rzęsach, bo będziecie wyglądać ja pandy.


Zaczynając od lewej:

Passion Dance

Kategoria: kwiatowo-chyprowa.
Nuty zapachowe: grejpfrut, papaja, lilia wodna, jaśmin, czarny narcyz, czarna róża, ambra, mech, paczula.

Zapach dosyć ostry z pazurem, ale trzeba lubić takie zapachy. Mi nie przypadł do gustu kojarzy mi się trochę z babcinymi perfumami za ciężki jak dla mnie. Flakonik 50 ml w regularnej cenie kosztuje 54,90

Herve Leger Intrigue

Kategoria: drzewno-balsamiczna
Nuty zapachowe:
nuta głowy: dziki kwiat, bawełna, czarny pieprz
nuta serca: biała herbata, płatki jedwabiu, róża
nuta bazy: piżmo, drzewo kaszmirowe, bób

Piękny flakonik, cudowny, boski zapach. Zmysłowy, seksowny, kobiecy. Słodki ale nie mdły. 50 ml w regularnej cenie kosztuje 149 zł ale absolutnie jest tego warty.

Pur Blanca

Kategoria: kwiatowo-ozonowa.
Nuty zapachowe:
nuta głowy: ylang-ylang, frezja, mieta
nuta serca: biała róża, lilia wodna, biała peonia
nuta bazy: białe drzewo sandałowe, mleczne piżmo, heliotrop.

Kolejny zapach, który bardzo lubię. Ten jest z kolei jest delikatny, świeży i bardzo dziewczęcy. Jest słodki w bardzo subtelny sposób. Za 50 ml w regularnej cenie trzeba zapłacić 59,90 zawsze czekam na promocje.

Incandessence

Nuty zapachowe: orchidea, konwalia, bergamotka, tulipan, frezja, magnolia, mimoza.

Nie wiem jaka to dokładnie kategoria, ale jest bardzo mocno kwiatowy. Jest dosyć słodki. Ładny zapach, ale nic specjalnego, a już na pewno nie za 64,50 za 50 ml w regularnej cenie. Ciekawy flakonik, przyjemny zapach, ale więcej go nie kupię.

To by było na tyle jeśli chodzi o moją AVONową kolekcję.


Tak na marginesie chciałam jeszcze bardzo przeprosić za wszystkie komentarze, które niedawno zostały usunięte. Zrobiłam to zupełnie przez przypadek i całkowicie niechcący. Niestety nie da się ich odzyskać :( i cierpię bardzo z tego powodu ponieważ były to miłe słowa. Nie zrażajcie się, komentujcie dalej, obiecuję, że nie będę więcej broić.

A.


czwartek, 1 listopada 2012

Impreza Halloween'owa

W Polsce nie jest to zbyt popularne święto natomiast za oceanem jest to jeden z najbardziej wyczekiwanych dni w roku. Postanowiłam z tej okazji (tak naprawdę każda wymówka jest dobra) zorganizować imprezę. Będą przerażające dynie, mnóstwo jedzenia i mam nadzieję, że masa dobrej zabawy. Oczywiście wszyscy goście muszę się za coś przebrać! Ja postanowiłam, że w tym roku wcielę się w rolę czarownicy! A oto kilka zdjęć z przygotowań!





Oczywiście nie mogło zabraknąć dyni w stylu Glamour! Nie jest jeszcze skończona- finalny efekt na pewno Wam zaprezentuję!